Pójście dziecka do szkoły jest przełomowym momentem w życiu całej rodziny.

Jeśli chcemy pomóc w nauce swojemu dziecku musimy zapewnić mu dobre warunki do pracy. Nie znaczy to wcale, że należy zrezygnować z dotychczasowego życia, ale należy je trochę przeorganizować i zmodyfikować.

Z rozmów z dziećmi dowiedziałam się, iż bardzo często odrabiają one lekcje późnym wieczorem lub rano przed pójściem do szkoły. Często odrabianiu prac domowych towarzyszy pośpiech, zdenerwowanie, bo pora już spać lub iść na zajęcia. Dzieci często reagują nerwowo, płaczą, gdy spotka je jakieś niepowodzenie. Twierdzą, że w domu będą karane, a nawet bite. Postanowiłam im pomóc. Napisałam referat na temat;

„ Organizacja pracy domowej uczniów klas początkowych”.

 

 

 

Opracowała: Bożena Mickiewicz

 

 

ORGANIZACJA PRACY DOMOWEJ UCZNIÓW

KLAS POCZĄTKOWYCH

 

Samodzielna nauka dziecka w domu, zwana popularnie odrabianiem lekcji, jest niezwykle ważnym ogniwem w procesie nauczania i wychowania: jest to dalszy ciąg nauki szkolnej przygotowujący dziecko do samokształcenia.

W klasach I-III praca domowa ma przede wszystkim charakter utrwalający wiadomości i umiejętności nabyte w szkole. Właśnie w zaciszu domowym dziecko ma okazję do powtórnego przemyślenia czy pogłębiania tematu poruszanego w klasie. W domu może swobodnie zastanowić się nad tym, czego dowiedziało się w szkole, porozmawiać z rodzicami, wyjaśnić wątpliwości, które nasunęły się w związku z lekcją.

W pierwszych latach nauki szkolnej dziecko nie ma jeszcze nawyku uczenia się samodzielnie ani w szkole, ani tym bardziej w domu. Do takiej pracy trzeba je stopniowo przygotować. W szkole robią to nauczyciele.

 W jaki sposób rodzice mogą wspomagać szkole w realizacji tych zamierzeń?

                W pierwszej klasie początkowo do domu zadaje się niewiele. Jednak pierwszoklasista już w pierwszych miesiącach swego pobytu w szkole systematycznie jest wdrażany do obowiązków szkolnych. Obowiązki narzucane dziecku przez nauczycieli nie ograniczają się tylko do doraźnych czynności. Oprócz tego dziecko musi przecież podporządkować się dyscyplinie szkolnej, wielu wymaganiom i zespołowi rówieśników. Rozpoczynając systematyczną pracę umysłową, opanowuje pewien zasób wiedzy, uczy się pisać, czytać i liczyć. To z kolei znacznie wpływa na wzbogacanie jego zasobu słów, na rozwój języka. Umiejętności nabywane w szkole pobudzają dziecko do myślenia na temat lekcji także i poza szkołą. Szkolne obowiązki dopingują do przypominania, które jest tak ważne w procesie utrwalania nabytych umiejętności i wiadomości.

                Wśród wielu obowiązków, do których musi wdrożyć się mały uczeń, jest także obowiązek zapamiętywania poleceń swojej pani. Polecenia te w miarę upływu czasu stają się coraz bardziej skomplikowane. Dziecko musi również przyzwyczaić się do tego, że polecenia kierowane do całej klasy dotyczą także i jego osobiście.

                  Dzieci, które rozpoczynają naukę na ogół bardzo chętnie przychodzą do szkoły i z zapałem zabierają się do pracy. Pilnie słuchają wszystkiego, o czym nauczycielka mówi na lekcji i gorliwie spełniają jej prośby i polecenia. Ale zdolność koncentracji uwagi dziecka 7-8 letniego jest jeszcze bardzo mała. Czasem dziecko zagapi się lub zamyśli i może nie wiedzieć albo zapomnieć, co miało przynieść na następny dzień do szkoły, co miało przygotować lub zrobić. Nie jest to jeszcze powód do wielkich zmartwień. Taka rzecz może się zdarzyć młodemu człowiekowi. Ważne jest, jaka będzie reakcja dorosłych w takich wypadkach. Bagatelizować pierwszych sygnałów nieobowiązkowości nie wolno. Jeśli z pobłażliwością wysłuchamy skargi dziecka, że dostało dwójkę, bo czegoś tam zapomniało, jeśli zlekceważymy to lub przejdziemy z tym do porządku dziennego, jakby się nic nie stało, popełnimy duży błąd. Taka reakcja z naszej strony może doprowadzić do tego, że nasz „ zapominalski” zacznie coraz bardziej i coraz częściej zaniedbywać swoje obowiązki. Jeśli zaś będziemy krzyczeć na dziecko i karcić je surowo, postąpimy jeszcze gorzej. Należy pamiętać, że w sprawach wychowania przede wszystkim potrzebny jest umiar, opanowanie i wyrozumiałość. Nasza rozsądna rozmowa z dzieckiem jest w takich przypadkach nieodzowna. Jeśli zdarzy się, więc naszemu dziecku, że dostanie dwójkę, powinniśmy potraktować sprawę poważnie i widząc, że ma jakieś trudności, można mu dyskretnie pomóc, naprowadzić, wspólnie z nim zastanowić się nad problemem, zawsze starając się wykazać maksimum zainteresowania.

                 Do należytego wypełniania obowiązków trzeba przyuczać dziecko od najmłodszych lat, bowiem wytworzone w pierwszych latach nauki szkolnej nawyki są najtrwalsze.

                   Wielu rodziców zadaje sobie pytanie: czy w ogóle trzeba dziecku pomagać w nauce?

Niektórzy z nich uważają, że lepiej czy gorzej, ale niech radzi sobie samo, niech będzie samodzielne. Oczywiście, niech pracuje samo. W pierwszej klasie powinno już samo przygotowywać potrzebne do lekcji przybory, samo starać się o różne przedmioty, np. jakieś pudełeczka, obrazki, patyczki czy kółka z tektury. Musimy jednak pamiętać o jednym: samodzielność nie przychodzi sama. Trzeba do niej przyzwyczajać od najmłodszych lat. Stopniowo każde dziecko wdroży się na pewno do swych szkolnych obowiązków.

 Na czym ma polegać pomoc rodziców?

              Nie chodzi tu na pewno czasochłonną. Wręcz niewskazane jest siedzenie z dzieckiem przez cały czas odrabiania lekcji. Dobrze byłoby przyzwyczaić je do wykonywania samodzielnej pracy w określonym czasie. Jest to przyzwyczajenie do dobrej organizacji pracy, kształtowania stereotypu. Początkowo można np. wspólnie czytać w tych godzinach książki. W następnych klasach dziecko będzie musiało właśnie w tym czasie odrabiać lekcje. Zachodzi czasami potrzeba bezpośredniej pomocy w opanowaniu materiału programowemu. Musi to być jednak pomoc przemyślana, mądra. Dla przykłady można podać, że duże trudności sprawiają uczniom zadania tekstowe z matematyki. Chcąc pomóc dziecku możemy zwrócić jego uwagę na pewne punkty ważne w zadaniu, których ono nie zauważyło. W żadnym wypadku nie należy odrabiać pracy domowej za dziecko. Prace te są potem oceniane przez nauczyciela i trzeba mieć świadomość, że jest to ocena pracy rodzica, a nie dziecka. Rodzice, kierując się fałszywą ambicją, dopuszczają się „oszustwa” w stosunku do nauczyciela, dając tym samym zły przykład swojemu dziecku. Odrabianie zadań domowych przez rodziców ma jeszcze te złe skutki, że dezorientuje nauczyciela. Może on sądzić, że uczniowie opanowali już to, co trzeba i przejść do następnych zagadnień. W ten sposób powstają luki w wiadomościach, które ujawniają się niejednokrotnie za późno, kiedy już trudno wyrównać zaległości.

                   Nie powinno się brać obowiązków ucznia na siebie- zdejmować ich z głowy dziecka. Dziecko należy wspierać, a nie wyręczać.

                   Bywają czasem sytuacje, że dziecko samo nie kwapi się do nauki w domu. Na lekcjach w szkole musiało intensywnie pracować, a hałas, rygor szkolny i napięta uwaga wywołały zmęczenie. Po pracowicie spędzonym dniu, a niejednokrotnie nawet po pobycie w świetlicy szkolnej, dziecko chciałoby w domu odpocząć, czasem ma ochotę „porozmawiać” ze swoją lalką czy misiem, przejrzeć ulubioną książkę, pobawić się samochodem. Nie brońmy mu tego. Nie obawiajmy się, że dziecko jest zbyt infantylne i ciągle chciałoby się bawić. Do rodziców należy regulowanie propozycji między czasem spędzonym na zabawie a innymi obowiązkami dziecka. Trzeba to robić bardzo umiejętnie. Kiedy więc dziecko nawet po odpoczynku nadal nie zabiera się do lekcji, pomóżmy mu. Porozmawiajmy na temat jego pracy w szkole, ale nie wypytujmy o zbyt wiele, bo dziecko także ma prawo do swoich tajemnic. Wiele rodziców myśli, myśli ze groźba pasa lub awantury zmotywuje dziecko do nauki. Od kar lepsze są nagrody. Ale i tutaj nie należy przesadzać i w żadnym wypadku nie powinno się stosować nagród pieniężnych. Złotym środkiem będzie uznanie rodziców, pochwała. Dziecko będzie miało poczucie, że rodzice interesują się jego życiem. Możemy spytać je, o czym się dziś uczyło, co poznało nowego. Zaproponujmy np. żeby przeczytało nam to, co pisało w klasie. W trakcie takiej rozmowy zapewne przypomni sobie i to, czego się nauczyło i polecenia nauczycielki.

                   Jako podsumowani należy stwierdzić, że aby dobrze przysłużyć się swym pociechom rodzice powinni przede wszystkim:

 

-          stworzyć odpowiednie warunki do pracy w domu;

-          określić stałe godziny pracy;

-          stworzyć w domu odpowiedni klimat poszanowania nauki;

-          przekonać dziecko, że nauka to bogactwo i potęga;

-          pohamować swe ambicje i nie zmuszać dziecka do pracy ponad siły;

-          pod żadnym pozorem nie odrabiać lekcji za dziecko;

-          pomoc w nauce organizować tylko wtedy, kiedy dziecko samo sobie nie radzi i przychodzi z prośbą o pomoc;

-          odpowiednio motywować dziecko do nauki – nagradzać;

-          pozostawać w stałym kontakcie z nauczycielem.

 

                      Zachęta, zainteresowanie nauką, dyskretne naprowadzenie, pobudzenie dziecka do działania, do własnej inwencji, to właśnie jest najlepsza pomoc rodziców. A jeśli w czasie pracy nasuną się dziecku jakieś pytania, czy powstaną jakieś trudności, na pewno zwróci się do nas o pomoc. Wdrażanie do samodzielności to trudna sztuka, ale nie za trudna dla rodziców, którzy rozumnie kochają swoje dzieci.

 

 

 

LITERATURA :

 

1.      W. Brejnak : „Kocham i wychowuję”. Oficyna Poligraficzna i Reklamowo – Handlowa „Adam”.

2.      H. Kozak : „Organizacja pracy domowej uczniów”. Instytut Wydawniczy.

3.      I. Jundziłł : „Nagrody i kary w wychowaniu”. Nasza Księgarnia.

4.      A. Kargulowa : „Dlaczego dziecko nie lubi szkoły ?”. WSiP.

5.      J. Rudniański : „SOD dla ucznia”. Nasza Księgarnia.